Przerwa na telefon…

30 sierpnia 2010


Przerwa, to tutaj trwa od dłuższego czasu… A to wszystko za sprawą strasznie intensywnych ostatnich miesięcy -  jest to wynikiem tegorocznej przeprowadzki i nieustannych podróży na trasie głównie Łódź – Ciechocinek, no i czasem odrobinę Koszalina. Ostatecznie zakończyliśmy etap pomieszkiwania „na trzeciego” wszędzie gdzie się da, no i lecimy z przeniesieniem całej graciarni w okolice „pietryny”. A tymczasem jedno zdjęcie ślubne dla podtrzymania życia na blogu – obiecuję, że od października zacznę pisać i publikować zdjęcia nieco bardziej intensywnie…

dryń dryń

Mirror

16 czerwca 2010


Wiosenne przebudzenie

10 czerwca 2010


Dawno nic nie napisałem, a to wszystko przez to, że za dużo rzeczy na raz się dzieje. Do tego wszystkiego zwyczajnie mi się nic nie chciało, pogoda aż do tej pory zachęcała mnie jedynie do spania. W zasadzie do ułożenia się do snu zimowego – bo i aura przypominała bardziej jesień niż wiosnę. Ale jest już dobrze, piękne słoneczko, od razu człowiek nabiera nowej energii…

W zasadzie to chyba normalne zjawisko, że gdy robi się ciepło, to świat się rusza … Natomiast od strony fotograficznej jest to o tyle ciekawe, że człowiek ma ochotę coś zmienić. Tak przynajmniej jest w moim wypadku. Mam ochotę wyjść w plener, zrobić cokolwiek innego niż do tej pory. I zastanawia mnie tylko, czy to dobrze, czy może jednak nie? :)

Stół | The table

24 maja 2010


No to proszę – coś nowego. Postanowiłem, że stół stojący na tej fotografii wykorzystam jako temat do kilku zdjęć. Zobaczymy co z tego wyjdzie. A dzisiaj na stole, moja prywatna modelka Maja Wozaczyńska ;)

Zastanawiałem się, kiedy dorośnie na tyle, żeby wytrzymać te całe nastawianie i kadrowanie aparatem wielkoformatowym. No i już wytrzymuje, nawet się nie ruszyła, a jeszcze 3 miesiące temu nie było mowy, totalne adhd ;)

Oby do wiosny…

16 maja 2010


W tym roku maj jest wyjątkowy. To w zasadzie zawsze jest wyjątkowy miesiąc, bo wiosna, bo zieleń, bo można się przewietrzyć na motocyklu. Ale w tym roku jest wyjątkowy gdyż nie jest wyjątkowy…  Ci z Was, którzy nie mieszkają na pomorzu środkowym mogą nie wiedzieć o co mi chodzi. Ale spieszę wyjaśnić. W tym roku tutaj po prostu piździ. Maj przypomina mi raczej temperaturowo i pogodowo – listopad. Ledwo ledwo się cokolwiek zieleni, jabłonie jeszcze nawet nie zaczęły kwitnąć, no bo i jak mają kwitnąć, skoro jest non stop 5-12 stopni. Tak zimnej wiosny naprawdę nie pamiętam. To napewno globalne ocieplenie ;) Efektem tej jakże cudnej pogody jest ogromny syf…

Pogoda ma to do siebie, że wywołuje u ludzi różne stany emocjonalne. Wiosna najczęściej to stan radości, euforii, nowej energii do życia, chęci do pozwiedzania wszystkich krzaków w parku itd. Z kolei jesień to czas depresji, ponoć zwiększonej liczby samobójstw. No i niestety, tak jak pisałem wcześniej, ten maj przypomina mi listopad pod każdym względem… Również odnośnie radości życiowej – ta jest u mnie dokładnie taka sama jak pogoda na dworze. Czyli jedno wielkie bajoro.

A tak bym chciał już w ciepełku wyskoczyć w plener… eh… Koszmar to mało powiedziane, zerknąłem własnie do archiwum sprzed roku. Rok temu ponad już 30 kwietnia jabłonie kwitły w najlepsze… What the fuck? Zobaczcie sami tu: http://wozaczynski.com/blog/?p=194

Pozostaje jedynie odgrzebać coś z szuflady, bo w obecnych warunkach nic się robić nie chce… 3 zdjęcia z pewnego zlecenia. 3 portrety – i znów muzyk. Właściwie, to nie wiem, jak się mówi na kobietę muzyka – muzyczka? Nieważne, oby do wiosny ;)

Po prostu kiecka | Just a dress…

6 maja 2010


Już jakiś czas temu robiłem zdjęcia kiecki autorstwa Błażeja Telińskiego – do jego dyplomu, gdyż Błażej robił akurat dyplom w koszalińskim „plastyku”. Zasadniczo miałem po prostu upamiętnić tą kiece cyfrowo, ale stwierdziłem, że jednak skuszę się i strzelę coś wielkim formatem. Zatem poniżej 2 fotki…

« Previous Entries