Stół | The table

24 maja 2010


No to proszę – coś nowego. Postanowiłem, że stół stojący na tej fotografii wykorzystam jako temat do kilku zdjęć. Zobaczymy co z tego wyjdzie. A dzisiaj na stole, moja prywatna modelka Maja Wozaczyńska ;)

Zastanawiałem się, kiedy dorośnie na tyle, żeby wytrzymać te całe nastawianie i kadrowanie aparatem wielkoformatowym. No i już wytrzymuje, nawet się nie ruszyła, a jeszcze 3 miesiące temu nie było mowy, totalne adhd ;)

Oby do wiosny…

16 maja 2010


W tym roku maj jest wyjątkowy. To w zasadzie zawsze jest wyjątkowy miesiąc, bo wiosna, bo zieleń, bo można się przewietrzyć na motocyklu. Ale w tym roku jest wyjątkowy gdyż nie jest wyjątkowy…  Ci z Was, którzy nie mieszkają na pomorzu środkowym mogą nie wiedzieć o co mi chodzi. Ale spieszę wyjaśnić. W tym roku tutaj po prostu piździ. Maj przypomina mi raczej temperaturowo i pogodowo – listopad. Ledwo ledwo się cokolwiek zieleni, jabłonie jeszcze nawet nie zaczęły kwitnąć, no bo i jak mają kwitnąć, skoro jest non stop 5-12 stopni. Tak zimnej wiosny naprawdę nie pamiętam. To napewno globalne ocieplenie ;) Efektem tej jakże cudnej pogody jest ogromny syf…

Pogoda ma to do siebie, że wywołuje u ludzi różne stany emocjonalne. Wiosna najczęściej to stan radości, euforii, nowej energii do życia, chęci do pozwiedzania wszystkich krzaków w parku itd. Z kolei jesień to czas depresji, ponoć zwiększonej liczby samobójstw. No i niestety, tak jak pisałem wcześniej, ten maj przypomina mi listopad pod każdym względem… Również odnośnie radości życiowej – ta jest u mnie dokładnie taka sama jak pogoda na dworze. Czyli jedno wielkie bajoro.

A tak bym chciał już w ciepełku wyskoczyć w plener… eh… Koszmar to mało powiedziane, zerknąłem własnie do archiwum sprzed roku. Rok temu ponad już 30 kwietnia jabłonie kwitły w najlepsze… What the fuck? Zobaczcie sami tu: http://wozaczynski.com/blog/?p=194

Pozostaje jedynie odgrzebać coś z szuflady, bo w obecnych warunkach nic się robić nie chce… 3 zdjęcia z pewnego zlecenia. 3 portrety – i znów muzyk. Właściwie, to nie wiem, jak się mówi na kobietę muzyka – muzyczka? Nieważne, oby do wiosny ;)

Po prostu kiecka | Just a dress…

6 maja 2010


Już jakiś czas temu robiłem zdjęcia kiecki autorstwa Błażeja Telińskiego – do jego dyplomu, gdyż Błażej robił akurat dyplom w koszalińskim „plastyku”. Zasadniczo miałem po prostu upamiętnić tą kiece cyfrowo, ale stwierdziłem, że jednak skuszę się i strzelę coś wielkim formatem. Zatem poniżej 2 fotki…